Terence McKenna - Nowe mapy hiperprzestrzeni

W Ulyssesie Jamesa Joyce'a, Stefan Dedalus mówi nam, "Historia jest koszmarem z którego próbuję się obudzić". Ja odwróciłbym to i powiedział, że historia jest naszą ucieczką w sen. Sen jest eschatologiczny. Sen to czas zerowy poza historią. Pragniemy uciec w sen. Eskapizm jest kluczowym zarzutem przeciwko tym, którzy chcą eksperymentować z roślinnymi halucynogenami. Ludzie którzy wysuwają ten zarzut nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielka to jest ucieczka. Ucieczka. Ucieczka z planety, od śmierci, od schematu oraz, jeśli to tylko możliwe, od Niewypowiadalnego.

Jeśli pominie się ostatnie trzysta lat historycznych doświadczeń Europy oraz Ameryki i zanalizuje fenomen śmierci i doktryny duszy we wszystkich jej formach - neoplatońskiej, chrześcijańskiej, dynastyczno-egipskiej itd., odkryje się, że powtarza się w nich motyw świetlnego ciała, entelechii która jest w jakiś sposób łączy się z ciałem podczas narodzin i oddziela od niego podczas śmierci. Jedna część traci swoje raison d'etre i rozpada się; zatrzymuje się metabolizm. Nie wiemy dokąd udaje się ta druga część. Być może nigdzie, jeśli nie wierzymy w jej istnienie; ale wtedy mamy problem z wytłumaczeniem zycia. Chociaż nauka robi wielkie postępy i tłumaczy dobrze proste systemy atomowe, przeświadczenie, że nauka może jednoznacznie stwierdzić pochodzenie i istotę życia jest niedorzeczne.

Nauka nie ma nic do powiedzenia o tym, jak możemy zadecydować o zaciśnięciu naszej pięści, a mimo wszystko to się dzieje. Jest to całkowicie poza zasięgiem naukowego wytłumaczenia, ponieważ widzimy, że to umysł jest źródłem tego fenomenu. Jest to przykład telekinezy: materia jest wprowadzana w ruch przez umysł. Nie musimy się więc obawiać werdyktu nauki w sprawie losu albo pochodzenia duszy. Moją sondą dla tego obszaru zawsze były doświadczenia z psychodelikami ale od niedawna zacząłem eksplorować sny, ponieważ są one bardziej zgeneralizowaną formą doświadczania hiperprzestrzeni, w którą życie i umysł wydają się byc wpisane.

Dla ludów o tradycji szamanistycznej sny są doświadczalną, równoległą rzeczywistością. Szaman uzyskuje dostęp do tego kontynuum przy pomocy halucynogenów jak również innych technik, jednak to halucynogeny pozostają najefektywniejszą metodą. Dla większości ludzi wstępem do tego świata są właśnie sny. Freud widział w nich rozmazany i przekształcony obraz jawy.

Ja uważam, że warto stworzyć geometryczny model świadomości, przyjąć na poważnie ideę równoległego kontynuum i powiedzieć, że umysł i ciało są częścią snu a sen jest wyżej uorganizowanym wymiarem. W czasie snu jesteśmy w prawdziwym świecie, którego jawa jest tylko powierzchnią w bardzo dosłownym, geometrycznym sensie. Istnieje pewne plenum - niedawne odkrycia w dziedzinie fizyki kwantowej zdają się to potwierdzać - holograficzne plenum informacji. Cała informacja jest wszędzie. Informacja która nie jest tu, nie istnieje. Informacja stoi poza czasem jako rodzaj wieczności - wieczności, która nie posiada takiej czasowej egzystencji, o której można powiedzieć "ona zawsze istniała". Nie ma jakiegokolwiek czasu trawania. Jest wiecznością. Nie jesteśmy więc biologicznymi tworami o opalizujących umysłach, produktem ubocznym ewolucji. Jesteśmy raczej hiperprzestrzennymi obiektami, które rzucają cień w materię. Tym cieniem jest nasz fizyczny organizm.

Przy śmierci obiekt rzucający cień wycofuje się i metabolizm ustaje. Materialna forma rozpada się; przestaje być rozpraszającą strukturą w bardzo zlokalizowanym sensie, broniącą się przed entropią przez przetworzenie materiału, ekstrakcję energii i usunięcie odpadów. Ale nie wpływa to na formę, która nakazywała to ciału. Te stwierdzenia wychodzą z punktu widzenia tradycji szamanistycznej, która wpływa na wszystkie wyzsze religie. Zarówno psychodeliczny stan snu, jak i psychodeliczny stan jawy nabierają wielkiego znaczenia, ponieważ odkrywają przed nami cel życia: zaznajomić się z tym wymiarem powodującym istnienie by być w pelni przygotowanym na moment śmierci.

Metafora pojazdu - pojazdu pośmiertnego, ciała stralnego - obecna jest w wielu tradycjach. Szamanizm i niektóre jogi, w tym joga taoistyczna, twierdzą bardzo jasno, że celem życia jest oswojenie się z tym pojazdem tak, by śmierć nie spowodowała dezorientacji. Rozpoznamy wtedy ten stan. Będziemy wiedzieli co zrobić, by przejście nastąpiło gładko. Mimo to istnieje możliwość napotkania problemów przy śmierci. Zdaję się, że nie jesteśmy skazani na życie wieczne, możemy spartaczyć naszą szansę poprzez ignorancję.

Najwyraźniej moment śmierci jest rodzajem separacji, tak jak narodziny - jest to trywialna metafora, ale idealna. Istnieje ryzyko uszkodzenia lub patologicznej aktywności. Angielski poeta-mistyk William Blake powiedział, że gdy wchodzi się w spiralę istnieje możliwość upadku ze złotej ścieżki w wieczną śmierć. Jest to jednak kryzys momentu - kryzys przejścia - a całym celem szamanizmu i dobrego życia jest wzmocnienie duszy i związku ego z duszą tak, by tranzycja mogła odbyc się bez przeszkód. To jest tradycyjna koncepcja.

Chcę dołączyć otchłań do tego modelu - jest ona mniej znana racjonalistom, ale na głębszym poziomie psychiki jesteśmy spadkobiercami kultury judeo-chrześcijańskiej. Jest to idea związana z końcem świata, końcem czasu; nie tylko mamy do czynienia z indywidualną śmiercią ale również z końcem naszej historii jako gatunku.

Zdaje się, że od początku świadomości do rozwiązania apokaliptycznego potencjału mija około sto tysięcy lat. W czasie biologicznym jest to zaledwie moment, ale to dziesięciokrotnie dłużej niż nasza historia. W tym czasie nic nie jest pewne, jest to szalony skok od hominidów do lotów kosmicznych. W przeciągu tych stu tysięcy lat uwalniane są energie, religie zapalają się i gasną jak iskry, filozofie ewoluują i giną, powstaje nauka, magia, wszysto to kontroluje moc z większym lub mniejszym stopniem etycznej stałości. Zawsze obecna jest przy tym możliwość przerwania transformacji gatunku w hiperprzestrzenna entelechię.

Jesteśmy teraz bez wątpienia w ostatnich historycznych sekundach tego kryzysu - kryzysu, który związany jest z końcem historii, naszą ucieczką z planety, tryumfem nad śmiercią i uwolnieniem indywiduum od ciała. Zbliżamy się wręcz do najważniejszego zdarzenia w planetarnej ekologii - uwolnienia życia z ciemnej poczwarki materii. Stara metafora naszej psyche jako gąsienicy przemienionej poprzez metamorfozę jest ogólnogatunkową analogią. Musimy przejś metamorfozę aby przeżyć momentum już uruchomionych historycznych sił.

Ewolucjoniści uważają, że ludzie przestali ewoluować jako gatunek. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, wraz z wynalezieniem kultury, biologiczna ewolucja ludzi zatrzymała się i ewolucja stała się epigenetycznym, kulturalnym fenomenem. Narzędzia, języki i filozofie zaczeły ewoluować, ale ldzie somatycznie pozostali tacy sami. Stąd fizycznie jesteśmy bardzo podobni do ludzi sprzed wieków. Ale to technologia jest prawdziwą specjalnością naszego gatunku. Ludzkość, widziana przez pryzmat ostatnich pięciuset lat, jest katalizatorem technologicznego materiału. Z materii o niskim stopni organizacji, poprzez mentalne filtry, produkujemy biżuterię, święte teksty i statki kosmiczne. Właśnie tym się zajmujemy. Jesteśmy jak zwierzęta żyjące na tenchnologicznej rafie koralowej psychicznych obiektów. Tworzenie narzędzi wynika z wiary w ostateczne narzędzie. Tym narzędziem jest latający spodek lub dusza eksterioryzowana w trójwymiarowej przestrzeni. Ciało może stać się zinternalizowanym holograficznym obiektem osadzonym w hiperwymiarowej macierzy, która jest wieczna, więc możemy wszyscy poruszać się po prawdziwym Elizjum.

Jest to rodzaj islamskiego raju, w którym każdy może doświadczać ziemskich rozkoszy jeśli tylko zda sobie sprawę, że jest to projekcja holograficznej macierzy, która jest zminiaturyzowana, superprzewodząca i nie do odnalezienia: jest częścią plenum. Cała historia technologii polega to tworzeniu prototypów tej sytuacji z coraz to większym podobieństwem do ideału, tak więc samoloty, samochody, promy i kolonie kosmiczne, statki kosmiczne zdolne poruszać się z prędkością światła są, jak powiedział Mircea Eliade "samotransformującymi się wizjami lotu, które mówią mnóstwo o ludzkiej aspiracji do transcendencji".

Naszym życzeniem, naszym zbawieniem i jedyną nadzieją jest zakończenie historycznego kryzysu poprzez stanie się obcym, zakończenie alienacji, rozpoznanie obcego jako nasze 'ja', w rzeczy samej - rozpoznanie obcego jako Nadumysł, który zachowuje wszystkie prawa fizyczne planety tak, jak zachowujemy ideę w naszych myślach. Imponderabilia, które wydają się byc niezniszczalne są w rzeczywistości ledwo nastrojami Bogini, której odbiciem jesteśmy. Cały sens ludzkiej historii leży w odzyskaniu tej utraconej informacji by ludzie mogli odzyskać kontrolę lub, parafrazujac fragment 'Finnegans Wake' Jamesa Joyce'a o Moicane - dzielnicy czerwonych świateł w Dublinie: "Tu w Moicane upadamy na ciemną stronę, ale poszukiwaczu ty możesz pokazać na co cię stac i rozwinąć skrzydła, jeśli chcesz się odrodzić, daj się objąć". To jest tak proste, ale potrzeba odwagi by dać się objąć gdy zbliża się Śmierć. Joyce nazywa Kostuchę 'błogosławieństwem w przebraniu'.

Tym, na co pozwalają psychodeliki i mam nadzieję, że na tym skupi się zainteresowanie ludzi gdy już halucynogeny zostaną zintegrowane kulturowo do stopnia, w którym duże grupy ludzi mogą planować programy badawcze bez ryzyka zatrzymania, jest możliwość modeliwania stanu po śmiertnego. Psychodeliki być może pozwolą odkryć samą naturę tego stanu. Pokażą nam, że modalności rozumienia mogą być przesunięte w kontekst Jednego Umysłu. Zawiera on wszystkie doświadczenia. Nie ma dychotomii pomiędzy wszechświatem Newtona, rozmieszczonym na przestrzeni lat świetlnych trójwymiarowej przestrzeni, a wewnętrznym wszechświatem umysłu. Są to przeczucia tej samej rzeczy.

tłum. Frater Einai



23