Przypowieść o szewcach

Pan poprawił szatę, usiadł na kamieniu i rozejrzał się czy aby wszyscy zgromadzeni gotowi są na mądrość jego. Widząc, że tak jest w istocie, Pan odchrząknął parę razy i rzekł:
'Zaprawdę powiadam wam: Żyło niegdyś dwóch szewców. Jeden zwał się Bill, a drugi Bob. Kiedyś do domu Billa zawitał gang Gorejącego Krzaka. Widząc ich, Bill zniesmaczył się, jednak ugościł ich gdyż tak nakazywał obyczaj. Gdy już posilili się i napili, Bill zapytał ich o cel wizyty, na co oni odrzekli „Przybyliśmy tu, aby złożyć ci propozycję, Billu któryś jest szewcem. Co miesiąc płacić nam będziesz hojnie, a my odwdzięczym się i przed przestępcami ochraniać cię będziem.” Bill słysząc te słowa, zdumiał się wyraźnie i rzekł „ Serce me łamię się, gdyż odmówić wam muszę. W wiosce tej przestępców nie ma, jeśli nawet zjawiliby się, bronią mą ich odstraszę i sługów mych na nich naślę.” Na co rabusie powiedzieli: „Przed nieuczciwą konkurencją chronić cię będziemy albowiem póki zarabiać będziesz, póty płacić nam będziesz.” Bill jednak mocny był z ducha i nie skusił się na podszepty gangu, gdyż zrazu wizja szewca Boba z sąsiedniej ulicy nawiedziła go. A że z Bobem od wielu lat znali się, w obawie nie wyrzekł nic o nim. W mądrości swej pomyślał, iż konkurencja naturalna jest. Lecz słysząc odmowę, bandyci zasrożyli się okrutnie, mówiąc: „Szewcu Billu. Staryś jest i słaby. My okradniemy kram twój, a dom twój spalimy. Słudzy twoi nie zdążą z pomocą ci przyjść, a nas zabijesz jednego z pięciu najwyżej. Tak więc płacić nam będziesz”. Bill wyboru nie miał, płacił więc.

Tym czasem do Boba zawitał cesarski urzędnik. Bob kawy mu podał, zgodnie z obyczajem. Urzędnik za kawę podziękował i rzekł : przez cesarza wielkiego państwa Sprawiedliwości Powszechnej wybranym został by przedstawić ci ofertę cesarską. Płacić nam podatek będziesz, a my cię chronić będziemy.” Bob także mądry był, więc odrzekł: „powiadam ci człowieku, przestępców w naszej wiosce nie ma”. Urzędnik wiedział jednak, iż Bob tak odpowie, więc spytał go o konkurencję nieuczciwą. Na co Bob odrzekł „Bill moim rywalem jedynym, a i to naturalne jest. Cesarzowi przekaż, iż nie przystanę na propozycję jego.” Cesarki sługa wskazał jednak na wioskę sąsiednią i odrzekł, iż mieszkańcy jej płacą wyższe znacznie ceny. Bob odmówił stanowczo, na co urzędnik odrzekł: „Zatem przyjdą do ciebie niebawem żołnierze cesarza, splądrują twój dobytek, a ty zgnijesz w lochach, za sprzeciwienie się cesarzowi.”

Zaprawdę zapytajcie się więc: czymże to Państwo od złodzieja się różni?

Objawione Naglfarowi, przez BoguO spisane.



23