Słucham...
Pracuję. Pracuję.
Scroll z rozmachem wyjeżdza poza znaną część ekranu.
<...i myślałam, że...> Rozłącz się, masz do tego pełne prawo.
Zimny pot, jak gdyby pochodził od innej osoby. Ktoś wyłaniający się w mojej skórze, powoli wypycha strumień świadomości poza ciało. Jąkając się:
Nie mogę teraz rozmawiać. Bądź stanowczy, masz 5 sekund.
Klik.
Brawo. Facet z jajami. Może agent prowadzący uzna to za kurtuazyjną wymianę zdań, ale sam dobrze wiesz jak z nimi jest. Podetkniesz im przynętę – chwytają za haczyk. Przesadzasz.
To Ty jesteś zbyt lekkomyślny, mój drogi. Podpowiadam Ci od lat i nauczyłem się odróżniać realne zagrożenie od wyimaginowanego. Gdyby miało się sprawdzać wszystko, czym mnie terroryzujesz, powinienem teraz zdychać przywiązany do szpitalnego łóżka, z kroplówka sączącą nieustannie alkaloidy tropanowe (o której metodzie wspominałeś wielokrotnie w swoich wywodach i bezlitosnych ocenach).
Odwracam się spazmatycznym skurczem mięśni. Gorąca herbata wylewa się na przedramienie. Ból kłuje w lewym uchu.
Ciąg automatyzmów trwa dalej, wszystkie zapisane w kodzie genetycznym sztuczki na zachowanie kruchej integralności bytu budzą się w zwierzęcej orgii aktywacji. Niczym nowojorskie dzielnice gasną kolejne obwody supermałpiego umysłu, który osłania się przed własnym uderzeniem. Strach jednostki jest niczym w porównaniu ze strachem na poziomie komórkowym. Pierwotnym i pozostającym poza wszelką kontrolą. Ewolucja opuściła komnatę, blokując dostęp jej wielokomórkowego dziecka do świadomości jej części składowych. Znikają granice, wraz z nimi język pada. Nawet ten elementarny, subatomowy taniec energii zamiera, nastaje cisza sprzed samoustanowienia się czasu.
Nieskończoności nie można doświadczyć, bo świadomość od niej oddziela.
Dlaczego mi to wszystko mówisz ? Kto na tym zyskuje ?
Życie nie jest grą o sumie zerowej. Życie nie jest grą.
Wybacz, ale twój światopogląd nie przystaje do kanonu kultury atlantyckiej.
Klik.
Przypominam Ci, że grawitacja jest Twoim wrogiem. Co ?
Uderzenie. Krew. Tępy, pulsujący ból. Zaczynając od centrum świadomości, rozchodzi się echo neuronalnej rozpaczy: posłańcy wykonują samobójczą misję samoodbicia komunikatu. Impuls wpada z pętli w kolejną pętlę n-tego poziomu ad infinitum
Wiesz jak czuje się aspirujący topielec zachłystnąwszy się słoną wodą ? Szczęśliwy, dokonawszy bardzo odważnego aktu afirmacji. Ponoć morze nie odrzuca żadnej rzeki. Jesteś bytem dualistycznym, morze jest rzeką.
Nie jestem, kurwa, żadną rzeką ! Weź się w garść. Otwórz oczy.
Przez mgłę wtłacza się skaza światła. Oto foton.
Kurtyna sterylnej bieli odsłania kolejne mlecznobiałe warstwy obrazu. Postępująca geometryzacja tego zjawiska może wskazywać na nietypową pracę układu głównego.
Podwzgórze ? Tak, kto mówi ?
Generał Neo Cortez. Słyszałem, że macie jakiś wyciek. Czy to niebezpieczne ?
To tylko serotonina, nasi już nad tym pracują.
Jaka jest przyczyna awarii ? Najprawdopodobniej to ogólnoustrojowa toksyfikacja. Wysłaliśmy już zapytanie do Góry, ale jeszcze czekamy na odpowiedź.
Rozumiem. Powinniście wiedzieć więc, że zanalizowaliśmy wszystkie przypadki deregulacji poziomu neuroprzekaźników z ostatniego miesiąca i metoda wprowadzenia obcego bodźca zawsze była taka sama. Oszczędzę wam wprowadzenia, to kanabinoidy. Nie. Przecież to niemożliwe. Powszechnie wiadomo, że w trosce o ustroje ludzi zabroniono tego procederu.
Niektórych to nie powstrzymuje. Dlatego też, musimy od was rządać utrzymywania homeostazy na niewzruszonym poziomie. Nie macie prawa. Plastyczności Podwzgórza broni Konstytucja Genowa rozdz. 4, § 10.
Nie ma to żadnego znaczenia. To my kontrolujemy limocyty i nie zawahamy się ich użyć.

23